Zwalić by można się z nóg

Co rusz,
Co krok.

Co noc,
To szloch
I rozpacz.

Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto...
Raczej nie warto.
Nie, nie - nie, nie warto.
Nie, nie - nie, nie warto.

Zginąć by można jak nic:
Do żył
Jest nóż.

Lub w dół
Na bruk
Z wysoka.

Ale czy warto?...

Jechać by można do miast
Lub w las,
Na błoń.

Na koń
I goń
Nieboskłon.

A!e czy warto?...










Skarży się wdowa po kasjerze 

czasem nachodzą ją tęsknoty
i resztÄ™ renty z sobÄ… bierze
w pobliżu nawet jest sklep nocny

Już wino tanio na nią kiwa
i życie takie patykiem pisane
na chwilÄ™ tylko sen zawita
lecz strach obudzi jÄ… nad ranem

Co można w nocy
gdy śpią żurawie
co można w bloku
gdy sen na jawie
co można w życiu
na siódmym piętrze
winda do nieba
rzadkie powietrze

Co można w nocy
gdy śpią parafianie
co można w bloku
wkrótce świt wstanie
co można w życiu
na siódmym piętrze
winda siÄ™ psuje
wisi nieszczęście

Pan Edek zbiera myśli w sobie
i zapałczane etykiety
czasem pokłóci się z rodziną
charakter ma podobno ciężki

Mało kto wie o grzechach Edka
a żona jego spokojna kobieta
lecz kiedy trafi siÄ™ okazja
ona od męża chce uciekać

Gdzie uciec - myśli żona Edka
i patrzy - smutna - w dal przez okno
w dół jest aż siedem pięter
dla niej to wcale nie wysoko

Czarnym aniołom skrzydła marzną
samotnie stajÄ… na parapecie
do lotu cicho siÄ™ zbierajÄ…
gdzieÅ› je po prostu niesie