Zwalić by można się z nóg

Co rusz,
Co krok.

Co noc,
To szloch
I rozpacz.

Ale czy warto?
Może nie warto?
Chyba nie warto...
Raczej nie warto.
Nie, nie - nie, nie warto.
Nie, nie - nie, nie warto.

Zginąć by można jak nic:
Do żył
Jest nóż.

Lub w dół
Na bruk
Z wysoka.

Ale czy warto?...

Jechać by można do miast
Lub w las,
Na błoń.

Na koń
I goń
Nieboskłon.

A!e czy warto?...










Bosi na ulicach świata 

Nadzy na ulicach świata
Głodni na ulicach świata
Moja wina

Zgroza i nie widać końca zgrozy
Zbrodnia i nie widać końca zbrodni
Wojna i nie widać końca wojny
Moja wina

Moja wina
Moja wina
Moja bardzo wielka wina!

Moja wina
Moja wina
Moja bardzo wielka wina!

Zagubieni w dżungli miasta
Obojętność objęć straszna
Bez miłości bez czułości
Bez sumienia i bez drżenia
Bez pardonu wśród betonu
Na kamieniu rośnie kamień
Manna manna narkomanna
DokÄ…d idziesz po omacku
I nie słychać końca płaczu
Jedni cicho upadajÄ…
Drudzy ręce umywają
Coraz więcej wkoło ludzi
O człowieka coraz trudniej
- moja bardzo wielka wina!

Moja wina
Moja wina
Moja bardzo wielka wina!

Moja wina
Moja wina
Moja bardzo wielka wina!

Moja wina
Moja wina
Moja bardzo wielka wina!

Moja wina
Moja wina
Moja bardzo wielka wina!